poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 4.

   Obudziłam się i jak zwykle poszłam na zajęcia.I jak zwykle nudyyyyy.Po szkole wróciłam do pokoju i...Cóż, to nie będzie dobry dzień.Ktoś-prawdopodobnie Rose lub Rob-zabrał mi moje eliksiry.W regulaminie szkoły pisze, że nie wolno przyrządzać własnych mieszanin, bo "może to spowodować uszczerbek na zdrowiu i lalala chuj ci w dupę". Żeby odreagować musiałam wyjść poza  Gniazdo.Biegłam prawie 100km/h gdy nagle coś zagrodziło mi drogę.Podniosłam głowę i zgadnijcie kogo zobaczyłam?Ta wredna suka Mary jak zawsze była pierwsza na miejscu zdarzenia.
-Co tu robisz?
-Raczej co ty tu robisz?Nie wolno ci przebywać poza Gniazdem.
-Już miałam wracać.
-I przynieść składniki na mikstury?
-Powiesz komuś to cię rozszarpię!
-Oprócz rady starszych nikt o tym nie wie.
-Dziwka!
   Rzuciłam się na nią mając nadzieję, że chociaż ją delikatnie uszkodzę.Jednak młoda strażniczka nie może się równać z opiekunką, która ma powyżej 150 lat.Gdy już leżałam na ziemi nadeszła pomoc.Rose i Robert zaczęli walczyć z Mary.Jednak i to nic nie dało.Szybko nadeszli starsi.Zdążyliśmy zabić około sześciu wrogów.Ale nagle zobaczyłam ciemność.Znowu miałam wizje.Urywki z mojego życia, dzieciństwa.
   Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu.Dość szybko domyśliłam się o co chodzi.Sala sądowa!Byłam zbyt zmęczona by ogarnąć o czym mówią.Usłyszałam tylko wyrok:"Jedna ze strażniczek...sporządzanie mikstur...wiele morderstw...odebranie magicznych zdolności i mocy!".
   Następnie zostałam zaciągnięta do jakiegoś ciemnego pokoju.Na półkach były świece i stare książki.Podano mi substancje usypiającą i znowu zawładnął mrok.
   Tym razem nie było wizji i snów.Obudziłam się i zobaczyłam nad sobą drzewa.Jestem w lesie koło miasta.I co ja mam teraz zrobić.Straciłam moc, dom, przyjaciół.Nawet nie wiem co zrobili z Rose i Robertem.Był już wieczór, więc musiałam znaleźć  jakieś tymczasowe mieszkanie.Wypadło na domek na drzewie jakiś bachorów.Około 22.00 kiedy już zasypiałam nadeszło olśnienie.Max!Tylko on może mi pomóc.Wstałam szybko i pobiegłam w stronę miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz