Dzisiaj nie obudziłam się według własnej woli tylko zostałam obudzona.A dokładniej zrzucona z łóżka przez Rose.Zdążyłąm tylko strzelić jej w pysk.Teraz muszę zadowolić się rozmowami z Robertem.Siedzieliśmy razem na lekcji magii i czarodziejstwa.Tak, dobry strażnik musi umieć parę zaklęć, klątw lub rytuałów.Dzisiaj przychodzą do Gniazda starsi czyli wampiry i wilkołaki z demonami na czele.Nigdy nie wiadomo co może się stać.Za złe sprawowanie można wylecieć z Gniazda i stracić moce.Tylko rada starszych może sprawić by nieśmiertelni mogli stać się ludźmi.Pszyszedł do nas wilkołak.Niestety.Cały czas miałam ochotę się na niego rzucić.Gdyby nie ściskanie prezentu na imieniny od Maxa-satynowej chusteczki z inicjałami-to wiele osób zostałoby świadkami krwawej rzeźni.Max...Teraz na pewno nie mogę mu powiedzieć o mojej "niezwykłości". Teoretycznie zakpił sobie z mojego świata. A gdyby się dowiedział to musiałby stać się taki jak ja.Z rozmyślań oderwał mnie Robert uderzając łokciem.
-Kurwa,idioto!Uważaj jak chodzisz.
-Sorry, nie chciałem.
-Gówno mnie obchodzi twoje "sorry"!Wypierdalaj!
Obraziłam już drugą osobę w ciągu dnia.Co się ze mną dzieje?Dawno nie zabiłam nikogo. To dość uzależniające.Więc jak to zwykle robię, po lekcjach udałam się poza granice gniazda.Tym razem pragnęłam krwi samego krwiopijcy.Wampiry w świetle dnia można spotkać w jaskiniach lub lasach.Udało mi się go znaleść.A właściwie on znalazł mnie.Zaszedł od tyłu i rzucił na pobliski głaz. Zanim zdążyłam go unieruchomić miałam już sporo ran.W morderczym uścisku zdążyłam wspiąć się na plecy potwora i pociągnąć za głowę.Poleciałam do tyłu wraz z nią!
Gdy wracałam do Gniazda było już ciemno więc nikt nie zauważył blizn.Teraz chciałam się zająć moją miksturą.Krew z głowy tego wampira i kawałek skóry wampira świetnie się do tego nadawał.Mikstura miała działanie siły.Jeśli ktoś ją wypił to stawał się super silny.Nagle zobaczyłam nad sobą Mary.
-Ej!
-Co?
-Co się dzieje?Czemu nie odpowiadasz na moje pytanie?
-Jakie pytanie?
-No właśnie...Pytałam czy mogę pożyczyć od ciebie to.
Wskazała na małą szklaną buteleczkę, w której była mikstura śmierci.
-Przykro mi, ale nie mogę ci tego pożyczyć.Tam jest coś ważnego dla mnie.
-Okej, sprawdzę czy alchemik ma coś na składzie.
Kiedy sobie poszła zaczęłam robić porządki.Muszę być ostrożna, bo ktoś może się dowiedzieć za wiele.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz